| Deficyt stojaków na kule |
|
P
Przykład z dnia dzisiejszego. Na przystanek podjechał tramwaj. Oczywiście tabun ludzi ruszył z kopyta prosto do drzwi nie dając wysiąść osobom, które już wcześniej znajdowały się w pojeździe komunikacji miejskiej. Fakt ten można by pominąć jako iż jest to najprawdopodobniej wrodzona cecha polaków. Po pierwsze najbardziej zirytował mnie fakt, iż poruszając się o kulach nie udało mi się wejść do tramwaju, gdyż motorniczy zwyczajnie odjechał zanim udało mi się dotrzeć do drzwi wejściowych. Mówi się trudno, poczekałem na następny. Tym razem byłem przygotowany do sprintu na 10 metrów doskonale. Rozgrzałem ręce i gdy tylko podjechał tramwaj, od razu ruszyłem. Po wejściu do tramwaju moje kule zaczepiły się o barierkę przy drzwiach. Runąłem na ziemię jak długi, na szczęście znaleźli się ludzie, którzy pomogli mi się podnieść w tak trudnej chwili. To się chwali i nie dam złego słowa powiedzieć na tych, którzy mi pomogli. Gdy udało mi się w końcu usiąść pomyślałem sobie, że przydałby się jakiś stojak na kule , czy specjalne miejsce na postawienie chodzika. Gdy tramwaj szarpie, przyrządy rehabilitacyjne latają po całym wagonie. Mogą w ten sposób ulec uszkodzeniu. Przecież moje kule są aluminiowe i w łatwy sposób można je wygiąć. Cała ta sytuacja nasunęła mi pomysł na napisanie tego artykułu.
Uważam, że ludzie odpowiedzialni za organizacje komunikacji miejskiej powinni bardziej dbać o osoby niepełnosprawne ze względu na ich problemy życiowe, które są i tak wystarczająco kłopotliwe. Myślę, że należy się takim osobom odrobina szacunku i pomocy. Teraz gdy poruszam się o kulach widzę to doskonale. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
oruszając się o kulach bardzo często mam wrażenie, że cały świat zapomina o niepełnosprawnych oraz czasowo kalekich. Odkąd doznałem kontuzji nogi wciąż zauważam coraz więcej uchybień w stosunku do osób jeżdżących na wózkach inwalidzkich, czy przemieszczających się o kulach.